Polska Parafia Rzymsko-Katolicka w Leeds
pw. Matki Boskiej Częstochowskiej i Św. Stanisława Kostki


 

„Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja! Twego syna,

Gospodzina, matko zwolena Maryja, Zyszczy nam, spuści nam. Kiryjelejzon”

Szczerze wyznać muszę, że jest w polskiej historii data, którą darzę sentymentem niekłamanym. 15 lipca roku Pańskiego 1410, czyli Grunwald. Co więcej ogromnie też lubię i powieść H. Sienkiewicza i ekranizacje tej powieści w reżyserii A. Forda. Jest coś takiego w historii zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem, co wciąż fascynuje i porywa. Dziwić to nie powinno, bo była to wszak jedna z największych batalii wojska polskiego w historii w swojej skali i zażartości walk. Starły się wówczas dwie największe w średniowieczu armie europejskie. Przytłaczająca klęska wojsk Zakonu Krzyżackiego, triumf polsko-litewskiej wojskowości nad Germańcami, niewyobrażalne, heroiczne i miażdżące zwycięstwo pierwszego władcy zjednoczonego państwa polsko-litewskiego.

 

Bitwa ta była apogeum wojny, która wybuchała między Zakonem Krzyżackim, a Zjednoczonym Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim, czyli tzw. Unią Jagiellońską o litewską Żmudź, która wbijając się klinem między posiadłości krzyżackie w Prusach i w Kurlandii, rozdzielała ich państwo na dwie części. Ruszając na jej podbój, Krzyżacy użyli swojego ulubionego argumentu, konieczności walki z „pogaństwem”. Takie hasła konieczności wprowadzenia koniecznych zmian „ogniem i mieczem”, w obliczu kompletnego braku zrozumienia przez druga stronę, co dla niej dobre, proszę zwrócić uwagę, były i są do dziś niezwykle popularne. Zmieniły się może metody i taktyki podboju, ale retoryka pozostała ta sama, podobnie jak i cel - ziemie i majątki.

Wokół bitwy do dziś krąży wiele mitów, mówi się np. o zastosowaniu przez Krzyżaków pułapek, i o tym, jakoby przybyli wcześniej na pole bitwy, i lepiej się do niej przygotowali. Mówi się o gorszym uzbrojeniu wojsk polskich i litewskich, o dwukrotnej przewadze liczebnej naszych wojsk, a także o tym, jakoby lekka kawaleria krzyżacka miała na chwilę zająć polski obóz.

Nie są prawdą. Prawda jest natomiast taka, że Jagiełło i Witold przez cały czas bitwy kontrolowali sytuację, potrafili sobie poradzić w krytycznych momentach, i po mistrzowsku wykorzystywali nadarzające się okazje. W pełni wykorzystali wszystkie zalety i możliwości własnych wojsk. Ani na chwilę nie pozwolili Krzyżakom na uzyskanie przewagi. Wielki Mistrz także umiejętnie dowodził własnymi oddziałami, rozważnie dysponował odwodami i umiejętnie przerzucał swe siły. W końcowej fazie bitwy nie potrafił jednak zapanować nad własnymi wojskami i dopuścił do całkowitego załamania walczących wojsk krzyżackich, w rezultacie czego poniósł upokarzającą klęskę. I to trzeba pamiętać. Ja naprawdę głęboko wierzę, że trzeba mówić o Grunwaldzie i Cedynii i Kircholmie i Kłuszynie i Chocimiu i Wiedniu i Parkanach i wielu, wielu innych.  Bo mamy historyczne powody do dumy. Teraz jednak, mając świadomość tego, że trudno jest o Grunwaldzie napisać krótko coś odkrywczego, chciałabym przytoczyć kilka ciekawostek, wyszperanych w Internecie. Zatem nie będzie o tym , że wojska polskie miały obóz w lesie, że śpiewały Bogurodzicę przed bitwą, że Krzyżacy przysłali Jagielle dwa nagie miecze, a w swoim obozie mieli przygotowane kajdany dla jeńców… O tym słyszał chyba każdy. Ale czy wiedzą Państwo, że:

1/ Przed bitwą Jagiełło wysłuchał dwóch Mszy? Nie wynikało to bynajmniej z jego nadmiernej pobożności. Cóż, w sytuacji niepewności i napięcia, panującego wśród rycerstwa, które nieustannie dopytywało się o rozkazy, chciał działać rozważnie. Spokojnie czekał na wieści od Witolda na temat aktualnej sytuacji jego oddziałów, nim sam wyda jakiekolwiek dyspozycje.

2/ Albo, że w bitwie pod Grunwaldem walczył ojciec Jana Długosza – autora Roczników, czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego, w których m.in. opisywał przebieg bitwy?

3/ Interesujące jest też i to, że Jagiełło polecił swoim wojskom założyć słomiane opaski w celu odróżnienia swojego, od wroga i wydał hasła bojowe „Wilno! Kraków!”, ponieważ wygląd obu armii, polskiej i krzyżackiej, był do siebie podobny. Jedynie bracia-rycerze wyróżniali się spośród wszystkich białymi płaszczami z krzyżami (pamiętać należy, że po stronie Krzyżaków walczyło wielu gości z Europy; oni nie nosili takowych płaszczy).

4/ Mało kto wie, że Jagiełło ochrypł od wydawania rozkazów i zagrzewania rycerzy do walki. Podobno bardzo trudno było go zrozumieć nawet z bliska jeszcze w dniu następnym.

5/ Po dziś dzień największą zagadką pozostaje jednak to, kto zabił Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Ulricha von Jungingena. Źródła zgodnie milczą na ten temat. Istnieją jednak pewne przesłanki, dla których można wskazać rycerza, z ręki którego mógł zginąć Wielki Mistrz. Otóż był nim Mszczuj ze Skrzyńska z rodu Łabędziów. Zgodnie z panującym zwyczajem zwycięzca otrzymywał w posiadanie ekwipunek pokonanego. Nie bez znaczenia może pozostawać fakt, iż właśnie pachołek Mszczuja, Jurga, miał odnaleźć zwłoki Wielkiego Mistrza, przynosząc swemu panu złoty pektorał z relikwiami. Poza tym w kościele w Kijach, związanym właśnie z rodem Łabędziów, miał znajdować się ornat uszyty z szaty Urlicha von Jungingena.